12/08/2013

W idealnym świecie praca jest przyjemnością. Pasją, która prowadzi człowieka przez życie. Gorzej, jeśli wykonywany zawód staje się sensem egzystencji. Zaniedbywanie rodziny i przyjaciół to tylko niektóre z symptomów pracoholizmu.

Pracoholizm dotyka nie tylko uzależnionego, ale i jego najbliższe otoczenie. Razem z chorym cierpi jego rodzina, która jest zaniedbywana i stopniowo odsuwana na boczny tor. Ludzie pracują coraz więcej godzin, w biurach spędzają mnóstwo czasu. Ważne jest wtedy, by nie pomylić pracowitości, chęci odniesienia sukcesu, z pracoholizmem.

- Między tymi pojęciami jest cienka granica. Człowiek pracowity chce swoją prace wykonać jak najlepiej, sumiennie. Pracoholik jest jak alkoholik – tylko zamiast pić, musi pracować. To jest już uzależnienie. Liczba godzin spędzanych w pracy nie świadczy jeszcze o chorobie. Problem pojawia się wtedy, kiedy praca nam coś zastępuje, jakąś część życia – wyjaśniła w PR24 Izabela Kielczyk, psycholog biznesu.

Pracodawcy cenią sobie oddanych pracowników, którzy są w pełni dyspozycyjni. Ludzie posiadający określone cechy charakteru są bardziej podatni na uzależnienie się od pracy.

- Szczególnie narażone są osoby ze skłonnością do perfekcjonizmu. Dla nich wszystko musi być zrobione idealnie, a przecież tylko one potrafią to zrobić w taki sposób. Nikt inny nie zrobi tego tak dobrze, więc taki człowiek musi to zrobić samodzielnie. Podatne na uzależnienie są także osoby, które ciągle stawiają sobie nowe cele i nie są zadowolone z tego, co już osiągnęły – podsumował Gość PR24.

 

posługaj całego wywiadu: