19/08/2013

Pracownik zdalny jest gorszy? Szef nie widzi jego pracy, więc płaci mniej, pomija przy awansach i nie ufa za grosz

Jeśli szef czegoś nie widzi, to nie istnieje? Zgodnie z tą zasadą funkcjonuje smutna rzeczywistość wielu zdalnych pracowników, którzy przez nadwiślańskich pracodawców są wciąż często traktowani jako pracownicy drugiej kategorii. Rzadko mają szansę na awans, choćby ich wyniki były o wiele lepsze od tych osiąganych pod czujnym okiem szefa.

Wielu pracowników zdalnych pracuje z domu w ściśle określonych godzinach, ale raczej nie mogą pozwolić sobie na wcześniejsze wyjście, czy porządną przerwę. Czyli to wszystko, co jest normą nawet w najbardziej wymagających korporacjach. – Moja firma ma wyjątkową manię, by sprawdzać, czy na pewno jestem pod komputerem. Gdy tylko wyjdę do toalety i akurat nie odpowiem na firmowym komunikatorze, to dzwoni telefon z pytaniem, gdzie ja się podziewam. I z pretensjami, że praca czeka, a ja się obijam – mówi Marcin, specjalista prawa finansowego pracujący zdalnie dla jednej z dużych firm konsultingowych.

(...)

Szef musi widzieć, że pracuejsz
Na ten problem w rozmowie z naTemat wskazuje też psycholog biznesu Izabela Kielczyk. – Polscy szefowie wciąż lubią mieć takie poczucie kontroli. Wydaje im się, że jeśli wszystko widzą, mają to też pod kontrolą. I mogą łatwo ocenić, czy ktoś pracuje dobrze czy źle. Podświadomie są przekonani, że jeśli pracowników nie widzą, to ci tylko nic nie robią lub próbują ich oszukać – diagnozuje. Zdaniem ekspertki, największym problemem polskich pracowników zdalnych jest fakt, iż dla szefów bardziej liczy się nadal czas pracy niż jej efekt.

Izabela Kielczyk nie dziwi się też, że tak myślą nawet pracodawcy w branżach kreatywnych. – To jest niestety efekt wielu lat złych doświadczeń. Bo mnóstwo pracodawców zostało oszukanych przez zdalnych pracowników. Dziś nie mogą uwierzyć więc, że jeśli nie pilnują pracownika, to ten nadal ciężko pracuje – mówi. I podkreśla, że zdalnie często pracują artyści, którym pracodawcy nigdy łatwo nie ufają. – Uważają ich za mniej odpowiedzialnych i chcą pilnować na każdym kroku. Także dlatego, że wielu takich artystów obiecało, że zrobi dany projekt na czas, a tak się niestety nie stało – podkreśla.

(...)

 

przeczytaj cały artykuł na: