24/03/2014

Kultura robotów

Rozmowa z Izabelą Kielczyk, psychologiem biznesu i coachem

autor wywiadu: Dorota Czerwińska

 
 
 
„Puls Biznesu": Pracoholik to ten, kto długo przesiaduje w pracy?

Izabela Kielczyk, psycholog biznesu: Długie przesiadywanie w pracy to jeszcze nie pracoholizm. Każdy z nas miewa dni, kiedy musi zostać w firmie po godzinach albojest tak pochłonięty tym, co robi, że nie zauważa, jak mijają godziny. Pracoholizm to sprawa poczucia wartości, definiowanie sie­ bie przez pryzmat pracy. Do uzależnienia od pracy prowadzi między irmymi niestabilna i zaniżona samoocena , której efektem jest neurotyczny perfekcjonizm. Pracoholikowi często towarzyszy lęk związany z realiza­ cją zadań zawodowych, bo wciąż dąży do uzyskania   aprobaty.  Oczekuje  pochwał i dostrzeżenia swojego wysilku. Ciągle myśli o swoich obowiązkach zawodowych. Myśli te są na tyle natrętne, że towarzyszą nawet podczas rozmów z bliskimi czy  oglądania

telewizji. Na Facebooku pracoholik szczy­ ci się, że jest w ciągłym pędzie, bo dziś jest w Poznaniu, jutro w Łodzi, a pojutrze leci do Madrytu . Dni wolne powodują  dyskomfort i lęk. Dlatego kieruje swoją uwagę na inne dziedziny. Musi przepłynąć SO basenów albo przebiec 10 kilometrów. Wciąż pędzi i wciąż musi być najlepszy, bo to go dowartościowu· je. Uważa  się pracoholizm za taki sam typ uzależnienia i związanego z tym cierpienia jak np. alkoholizm. Dlatego często potrzebna jest terapia.

 

Izabela Kielczyk psycholog biznesu coach

Ale ludzie, którzy intensywnie pracują, bywają podziwiani. A pracodawcy cenią tych, którzy zostają w firmie po godzi­ nach.

Pracoholik  kosztem  życia prywatnego  i ro· dzinnego będzie  wszystko  robil  dla  firmy. Ale jest trudnym pracownikiem. Jego prze­ sadny perfekcjonizm,  chęć robienia wszyst· kiego jak   najlepiej  może  powodować,  że w pracy będą się mnożyly napięcia  i nie­ porozumienia.    Tacy   pracownicy   tworzą kulturę  pracy  ponad granicę wytrzymalo­ ści - „wygrywa  ten, kto więcej haruje , a nie pracuje ''. Tworzą  kulturę  robotów    w  fir. mie. Na szczęście finny coraz częściej wolą ludzi z pasją,  z zainteresowan iami, którzy nie koncentrują  się wyłącznie na pracy, ale zachowują zdrową równowagę i mają bar­ dziej otwarte umysly. Poza tym pracodawcy mają już  do czynienia z pokoleniem  Y, dla którego   praca  nie jest  celem, ale środkiem do osiągania  celów.

Skąd  się bierze  pracoholizm? Pracoholicy często w dzieciństwie skupia­ li uwagę  rodziców  tylko wtedy, gdy coś osiągnęli, np. mieli najlepsze oceny. Mają więc zakodowane, że muszą być wyjątko· wi, bo tylko wtedy budzą zainteresowanie .

Czasami też rodzice mówili : „musisz osią· gnąć sukces w życiu" albo powtarzali, że niepowodzenie to coś zlego, nie wolno po· nosić porażek , bo „trzeba być najlepszym , twardym i nie dać się". Inna grupa to lu­ dzie, którzy chcą dać dzieciom  najlepsze zabawki, najlepsze  wakacje  itp., bo sami tego nie mieli, więc harują .

 

I pojawiają się problemy?

Najczęściej  choroby  psychosomatyczne : bóle brzucha, w klatce piersiowej, głowy, częste infekcje, depresja. Pracoholik nie ko­ jarzy tego ze swoim trybem życia. Nie idzie do lekarza. Bagatelizuje te objawy i żeby o nich zapomnieć,jeszcze bardziej zatraca się w pracy albo tyka garściami leki, żeby szybko wyzdrowieć. A to organizm mówi :

stop, zatrzymaj się, zwolnij. Niektórzy sięgają po „rozluźniacze " - papierosy, alkohol lub inne używki. Pracoholicy nie chodzą na zwolnienia lekarskie, bo chcą pokazać, że są niezawodni. No i gdy nie pracują, mają poczucie winy.

 

Można się z tego wyleczyć?

Można. Polega to m.in. na poznaniu i zmia­ nie przekonań dotyczących pracy, na wsparciu samooceny, redukcji nierealistycznych standardów i łagodzeniu przymusu ich osiągania . Ale wszystko zależy od świado­ mości pacjenta, jego chęci i braku lęku przed zmianą, która jest kolejną blokadą u praco­ holików. Oni nie znają innego życia i nie wyobrażają sobie, jak mogliby żyć inaczej .

 

Jak taka terapia wygląda w praktyce?
Coraz więcej ludzi zgłasza się do mnie, bo mają już  dość pracy 24 godziny na dobę i potrzebuję oddechu - to zdrowy objaw. Ciężko samemu wyjść z pracoholizmu , bo to jest uzależnienie . Wyjście z niego zależy głównie od woli. A ta jest osłabiona, zabu­rzona, dlatego potrzebna jest  pomoc  psy· choterapeuty. Zależność psychiczna to stan, w którym człowiek nie potrafi bez pomocy z zewnątrz przerwać  zachowań związanych z daną czynnością. Ludzie,  którzy  caly czas pracują,  uzależniają  się  od   emocji  towa­ rzyszących   kolejnym  sukcesom,  a  te  suk­ cesy  pehlią  funkcję  „polepszaczy"  ich  ego. Trudno  samemu  przerwać   to  błędne  kolo. Wielu moich  pacjentów mówi: "Jakie zdania mam wykonać, żeby z tego wyjść? Proszę mi ich dać jak najwięcej''. Nie są gotowi na zmianę. Na ogól po kilku spotka.Iliach wyco­ fują się, twierdząc, że terapia nie postępuje tak szybko, jakby d1cieli. innych przyprowa ­ dzają partnerzy,  żony, mężowie. To nie ma sensu, bo wtedy człowiek nie ma motywacji do zmiany. Czasem lepsza jest terapia ro­ dzinna , podobnie jak w alkoholizmie. Żony np. często kasują SMS·y z firmy albo prze­ chwytują e-maile. Ale powinni zadać sobie pytanie, czy nie poglębiają pracoholizmu partnera, np. poprzez  ciągle podnoszenie poprzeczki materialnej. Najlepsze postępy w terapii robią pracoholicy już po przej­ ściach. Stracili pracę, ciężko zachorowali, popadli w depresję. Są świadomi tego, co się z nimi stało, mają już pewne przemyślenia o swoim stanie, potrafią o nim mówić i co najważniejsze - chcą zmienić wartości, ja ­ kimi się dotąd kierowali . Muszą zrozumieć, że więcej osiągną, gdy będą bardziej siebie szanowali. Perfekcjonizm , upór w działaniu i konsekwencję można wykorzystywać tak, aby nie obracala się przeciwko nam. Takie osoby najlepiej rokują , choć wychodzenie z pracoholizmu może trwać nawet trzy lata.


 

Pliki do pobrania